1 lipca 2013

Najpierw rzeczy najważniejsze

Najpierw rzeczy najważniejsze to tytuł jednej z książek, jakie napisał Stephen R. Covey. Jest to też jeden z nawyków opisany w 7 nawyków skutecznego działania, z których Covey znany jest najbardziej. O ile pierwsza wspomniana przeze mnie książka traktuje o zarządzaniu czasem (i jest to, według mnie, najbardziej wyróżniająca się pozycja na rynku o tej tematyce), to tę drugą z czystym sumieniem polecam każdemu, a w szczególności osobom, które poważnie myślą o rozwoju osobistym.

Wierzę w to, że człowiek jest tym, co czyta. Głośne przyznawanie się do tego, mówi mi o kimś więcej, niż można przypuszczać. Chcę przez to powiedzieć, że obie te książki odcisnęły na moim życiu tak ogromne piętno, że mam potrzebę o nich mówić.

Sama postać Stephena R. Covey'a jest dla mnie jedną z najbardziej inspirujących postaci w historii współczesnego świata. W swojej biblioteczce mam prawie wszystkie napisane przez niego książki (brakuje mi jedynie 7 nawyków szczęśliwej rodziny), a także jedną, która wyszła spod pióra jego syna, Stephena M. R. Covey'a. Chociaż wszystkie przesiąkają podobnymi treściami, to każda jest o czymś innym. Według mnie ta powtarzalność koncepcji wynika z integralności tego człowieka i wcale nie mam poczucia, że wciąż pisał o tym samym.

Wracając do dwóch książek, o których mowa: poza holistycznym i wyjątkowo przenikliwym spojrzeniem na zagadnienia związane z rozwojem osobistym i skutecznością, zwracają one uwagę na kluczową - moim zdaniem - kwestię związaną z prowadzeniem szczęśliwego i spełnionego życia: na świadome określenie priorytetów. 

Różni eksperci od zarządzania czasem, zazwyczaj w dobrej wierze, wmawiają nam, że jeśli będziemy pracować więcej, zdobywać nową wiedzę i korzystać z kolejnych metod, to będziemy w stanie zrobić wszystko. Jak więc wytłumaczyć to, że tak wielu z nas wciąż jest sfrustrowanych, nieszczęśliwych, a w dodatku wykończonych? Najpierw rzeczy najważniejsze podważa najbardziej powszechne zasady zarządzania czasem. Covey zamiast proponować nam kolejne metody, konsekwentnie powtarza, że to, dokąd zmierzamy jest ważniejsze niż to, jak szybko to robimy. Że dużo bardziej liczy się robienie właściwych rzeczy, niż robienie rzeczy właściwie.

Większość proponowanych przez specjalistów od zarządzania czasem technik niestety tylko powierzchownie rozwiązuje nasze problemy, nie dotykając nawet ich prawdziwych przyczyn. Parafrazując jedno z bardziej znanych zdań z książki: co z tego, że wspinasz się po drabinie, kiedy opiera się ona o niewłaściwą ścianę? Naprawdę muszę odpowiadać? Proszę bardzo: w takiej sytuacji żaden sposób, mający na celu wmówienie sobie, że mimo wszystko jesteśmy szczęśliwymi ludźmi, nie będzie trwale skuteczny.

Od kiedy zaczęłam stosować wiedzę, którą wyniosłam z tych dwóch książek i przede wszystkim odkąd w moim życiu pierwszeństwo mają rzeczy najważniejsze, mówiąc najkrócej jak się da, czuję, że jest ono dużo bardziej wartościowe. Nie sposób tutaj wspomnieć o wszystkich koncepcjach, jakie propagował Covey. Wydaje mi się, że pełne stosowanie tej wiedzy wymaga wielu lat nauki i konsekwentnego działania, przynajmniej w moim przypadku. To są właśnie dwie książki, której najbardziej mnie rozwinęły. Wygląda na to, że nie tylko mnie, skoro książka 7 nawyków skutecznego działania została - bardzo śmiało - nazwana biblią współczesnego człowieka, a sam Stephen R. Covey stał się światowym autorytetem w dziedzinie przywództwa, a także jednym z najbardziej wpływowych ludzi Ameryki.

2 komentarze :

  1. "Sekret" zrobił mi pranie mózgu, też się liczy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli "pranie mózgu" znaczy, że coś się poprawiło, to tak :D :D

      Też posiadam tę książkę gdzieś głęboko schowaną. Właśnie mi uświadomiłaś, że mogłabym się jej pozbyć... ;)

      Usuń