26 września 2013

Aby studia stały się jedną wielką przygodą

Kortowiada 2012
Źródło: kortowiada.pl (2012)

Za kilka dni znowu zacznie się kolejny rok akademicki, więc to idealny moment na kilka słów o jednym ze sposobów, które sprawiają, ze studia mogą stać się niezapomniane. Jeśli dopiero się na nie wybierasz, dobrze trafiłeś lub trafiłaś. Ale nawet jeśli zmierzasz ku ich końcowi, w tym wpisie możesz przeczytać coś wartościowego. Pomysłów jest mnóstwo, najpopularniejszy to chyba ten z akademikami i wiecznym melanżem w tle. Mój jest dla osób, którym się po prostu chce cokolwiek robić. Co nie zmienia faktu, że wśród tych, którzy lubią imprezować, są tacy, którzy świetnie odnajdują się w klimacie aktywności - często nawet dużo lepiej, niż trochę spokojniejsze osoby.

Nad tym wpisem myślałam praktycznie odkąd założyłam bloga. Widziałam ten temat w różnych wydaniach, mój punkt widzenia przybierał już rożne formy, aż w końcu postanowiłam potraktować go dość osobiście.

Więc jaki jest ten magiczny sposób, który sprawi, że studia będą naprawdę niezapomniane? Mój jest bardzo prosty: organizacje studenckie. A w tym pojęciu mieści się właściwie każda działalność - od samorządów studenckich - przez wolontariat i znane organizacje międzynarodowe - po koła naukowe, które koncentrują się na prawie każdej tematyce. Naprawdę jest w czym wybierać. Wystarczy chcieć.

Czemu w ogóle miałoby Ci się chcieć? Prosta sprawa: nawet jeśli nie masz natury społecznika, korzyści jest o wiele więcej, niż kosztów. Te zazwyczaj ograniczają się do mniejszej ilości czasu na oglądanie telewizji. A do wygrania jest naprawdę dużo: znajomości, konkretne umiejętności, świetne wspomnienia i - co często się pomija mówiąc o nich - najlepsze imprezy. Właśnie tak.

Jeśli chodzi o tę część studenckiego życia, miałam ogromne szczęście, bo podobno nigdzie nie studiuje się tak, jak w Olsztynie. Kampus nad jeziorem, puby, kluby, przerwy spędzane na plaży, dobra atmosfera i juwenalia doceniane w całym kraju. Klimat jest naprawdę specyficzny i mam poważne wątpliwości, czy gdzieś jeszcze spotkam się z czymś podobnym i tak niesamowitym. W związku z tym także działalność non profit ma tutaj swoją szczególną aurę. Szczerze mówiąc, gdyby nie wszelka aktywność, wcale nie miałabym ochoty studiować. Przeraża mnie wizja spędzania całych dni na bieganiu od budynku do budynku, siedzeniu na zajęciach i poza tym nie robieniu właściwie nic konkretnego. To musi być okropnie nudne.

Abstrahując od tego, co robię aktualnie, od pierwszego roku aktywnie działałam w samorządzie studenckim. Dzięki temu znam dzisiaj prawie trzy razy więcej ludzi, niż znałam przychodząc na studia. I właściwie to tam poznałam osoby, z którymi przyjaźnię się do tej pory. To przez tę aktywność dowiedziałam się większości ważnych rzeczy o pracy z ludźmi (albo weryfikowałam to, czego nauczyłam się w teorii). W końcu to tutaj wpojono mi, jak ważne jest być zorientowanym na innych. Miałam też okazję sprawdzić się w różnych rolach i projektach. I nigdy nie zapomnę najbardziej wyrazistych ludzi, jakich do tej pory dzięki temu poznałam.

Gdyby nie to wszystko, nie miałabym tylu pamiątek (zdjęć, wycinków gazet i filmów). I przede wszystkim tak wielu miłych wspomnień i wartościowych znajomości. To cudowne, że mam regularny kontakt z ludźmi, którzy - tak jak ja - lubią, kiedy się dużo dzieje. Myślę, że mało co tak zbliża do siebie ludzi, jak praca nad jakimś wspólnym celem.

Działać można przecież wszędzie. Organizacje studenckie są nieodłączną częścią każdej uczelni, a w dodatku są tak różnorodne, że dla każdego znajdzie się coś odpowiedniego. Jest to jedna z okazji, żeby mocno rozwinąć swoje umiejętności społeczne i sprawdzić się w różnych rolach bez większych kosztów. I naprawdę świetne źródło rozrywki. ;)

Możliwości jest tak wiele, a studia trwają TYLKO pięć lat. Trochę szkoda nie zrobić podczas nich nic, co z czasem będzie procentowało.

4 komentarze :

  1. Bardzo fajny wpis :) No i masz rację :)
    Organizacje czy koła naukowe są super. Dają tyle możliwości, znajomości. To są po prostu fajni ludzie, fajne projekty, fajne akcje :) Po prostu się dzieje. I to przez cały czas!

    OdpowiedzUsuń
  2. Będąc członkiem czegoś większego dużo się uczymy o samych sobie. Sprawdzamy naszą kreatywność, zdolność angażowania się, działanie pod presją czasu, ale przede wszystkim nabywamy zdolność "wszechogarniania" ;-) Zdolności bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! I podzielam zdanie, że 5 lat to zdecydowanie za krótki okres czasu ;)

      Usuń
  3. Masz rację - każdy (bez względu na to czy jego "styl bycia" zalicza się do tych cichszych czy też głośniejszych), ze studiów wyciągnąć powinien coś, co bez wątpienia nazwać można ich wartością dodaną. Grunt, to oprzeć ww. aktywność na pasji. Ścisłe powiązanie "ponadprogramowej" działalności z zainteresowaniami i planami na przyszłość to recepta na długofalowy sukces. Mówię to z własnego doświadczenia - cele i marzenia (w moim przypadku naukowe), które zarysowały się w głowie gdzieś w okolicach 2-go roku studiów, nie mogłyby wykiełkować bez odpowiedniej motywacji, której bazą była wspomniana wyżej ponadprogramowa aktywność :) Dzięki temu wiem, że koniec studiów nie musi być momentem nostalgicznym - dla mnie to początek realizacji marzeń, na które czekało się przez wiele. Wszystkim polecam zaangażować się w jakąkolwiek aktywność! Jest tyle możliwości, dzięki którym można ją spersonalizować właściwie w 100 % !

    OdpowiedzUsuń