13 października 2013

Najgłupsza wymówka świata


Chociaż wpadłam ostatnio w pułapkę myślenia właściwie tylko o tym, jak dużo mam do zrobienia, nieuchronnie nadszedł czas, kiedy muszę wszystko to na chwilę porzucić i poczęstować Was nowym tekstem.

Nie bez powodu o tym wspominam.

Gdzieś z tyłu głowy mam świadomość, że to, co mam do zrobienia - rozłożone w czasie - da się jakoś połknąć. Że w jednym tygodniu, ani nawet miesiącu, nie dam rady zrobić wszystkiego, chociaż byłoby mi tak wygodnie. I że koncentrowanie się na tym sprawia, że to wydaje się poważniejsze, niż jest. Niestety należę do osób, które lubią patrzeć na wszystko z perspektywy długoterminowej i to, co mnie czeka w najbliższych miesiącach, trochę mnie przeraża (słowa "niestety" używam tylko w tym przypadku, bo jednak takie postrzeganie czasu z reguły działa na moją korzyść).

I w tym miejscu dopiero zaczyna się cała "zabawa". Kiedy koncentruję się na tym wszystkim, już tylko krok dzieli mnie od wkręcenia sobie, że "nie mam czasu". A tak się składa, że to najbardziej powszechna, najbardziej wiarygodna i... najgłupsza wymówka świata. Dlaczego? Bo mimo że rzekomo nadaje ludziom powagi, ze wszystkich wymówek to ona wyrządza im najwięcej szkód.

Nie ulega wątpliwości, że z ekonomicznego punktu widzenia czas jest najbardziej ograniczonym zasobem, bo z każdą sekundą jego ilość maleje. Pewnie z tego powodu tak łatwo przychodzi mówienie, że go nam brakuje. Jeszcze niedawno sama tak mówiłam. Aż w końcu coś zrozumiałam.

Zastanawialiście się kiedyś, co stoi za powtarzaniem słów "nie mam czasu"? Kiedy to słyszę, dostaję jasny przekaz: to nie jest dla mnie w tej chwili ważne. Dla przykładu wszyscy znamy osoby "zbyt zajęte", żeby dbać o siebie, a jednak wśród nich są tacy, którzy nagle - najczęściej pod wpływem problemów zdrowotnych - są w stanie znaleźć na to czas. Czy to znaczy, że w jakiś sposób wydłużyły swoją dobę? Oczywiście, że nie. Po prostu kiedy dbanie o siebie staje się priorytetem, takie wymówki są bez sensu. Dlaczego więc w innych sytuacjach są akceptowane?

Są jeszcze konsekwencje powtarzania tych słów. Nic mnie tak nie stresuje, jak myślenie, że mam za mało czasu. Efektem tego jest brak koncentracji i to, że (paradoksalnie!) wszystko trwa dłużej niż powinno.

Z tych wszystkich powodów nie biorę na poważnie tych słów, kiedy słyszę je od innych, bo wiem, że to negocjowalne - szczególnie, kiedy mam jakieś rozeznanie w ich systemie wartości. Sama stałam się ostrożna przy ich wypowiadaniu. Szczerze mówiąc, jeszcze nie zdarzył mi się w życiu taki dzień, w którym nie przepuściłabym chociaż chwili na coś mało znaczącego. Nie chciałabym też pośrednio w ten sposób dać komuś do zrozumienia, że mnie nie obchodzi. Nawet jeśli mam zaplanowany naprawdę cały dzień, na ważne rzeczy zawsze znajdę czas i dla nich jestem w stanie chwilowo powiedzieć "nie" innym sprawom.

5 komentarzy :

  1. Ostatnio myślałam nad tym, że slogan "nie mam czasu" to tak naprawdę już nasz nawyk. Niewiele się namyślając, powiedziałam ostatnio: "jak ja to wszystko zrobię? Przecież nie mam czasu!" A to dopiero połowa października i powiedziałam sobie głośno :STOP! Takie myślenie do niczego nie prowadzi. Ja przecież mam czas na to, co ważne. Tak jak piszesz, najważniejsze są priorytety. Jeżeli coś jest dla człowieka bardzo ważne, to poświęca na to dużo czasu. I dzięki temu osiąga sukces, zapina projekt na ostatni guzik, czy zwyczajnie zdrowieje. Ale warto o tym pisać i przypominać, czy hasło "nie mam czasu" staje się powoli naszą wygodną wymówką i jest zwyczajnie śmieszne.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Znów dajesz do myślenia! W pędzie "nie mam czasu", ambicji zrobienia wszystkiego na wczoraj i wszystkiego jak najlepiej bardzo łatwo się zatracić i przy okazji stracić coś ważnego - zdrowie, rodzinę, przyjaciół czy tak po prostu życie, w przenośnym tego słowa znaczeniu (a w skrajnych przypadkach nawet w dosłownym). Jeszcze jedna rzecz przychodzi mi na myśl w tym temacie. Mówiąc "na nic nie mam czasu" dajemy niejako znać, że to, co nam go zajmuje, jest niczym. Tak jakbyśmy robili to z przymusu. A przecież to, czym się tak intensywnie zajmujemy, jest naszym wyborem. Więc zamiast mówić "nie mam czasu" lepiej powiedzieć "w tej chwili wybieram to, bo to jest dla mnie sprawą priorytetową. Na jakiś czas jestem w stanie poświęcić inne rzeczy, żeby osiągnąć cel, ale przyjdzie czas, kiedy te inne rzeczy znajdą się na samej górze na liście priorytetów" Słowem, zawsze z czegoś rezygnujemy, naszym wyborem jest tylko to, z czego zrezygnujemy tym razem i na jak długo. I czy zadbamy w chociaż minimalnym stopniu o te "inne rzeczy", żeby po jakimś czasie były jeszcze do czego wracać... Pozdrawiam! (P.S. kawa mi się już skończyła, a Ciebie jeszcze nie było! Ale rozumiem, nie masz czasu :D ) Pozdrawiam, Emka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawę, mówiłam, przyniosę! ;)

      Przez kilka tygodni łudziłam się, że uda nam się wypić ją przynajmniej chociaż przed 17.00, ale zaczynam wątpić, czy to możliwe przy takim grafiku (akurat tak się składa że przed 17.00 NIE MAM CZASU). :D Jeśli odpuszczę marzenie o takich wczesnych porach na kawę, możemy się spotkać nawet jutro :D

      Usuń
  3. Paradoksalne jest to,że cały mechanizm "nieposiadania czasu" zasadniczo działać powinien liniowo: wraz ze wzrostem liczby obowiązków, maleje zasób "czasu", który jesteśmy w stanie na te zajęcia przeznaczyć. Już z powyższego założenia widać, iż jest to spojrzenie dość krótkowzroczne i ociera się wręcz o pewne eksperymentalne - laboratoryjne uwarunkowania całkowicie wydzielonego środowiska, będącego niejako układem zamkniętym, a tym samym niewrażliwym na zewnętrzne determinanty (co za bełkot). W rzeczywistości mechanizm ten działa (przynajmniej w moim odczuciu) zupełnie inaczej. Czas nie jest zasobem ograniczonym - ma on stały, niezmienny charakter, gdyż w dobie zawsze znajdzie się miejsce dla 24 godzin, 1440 minut lub jak kto woli 86400 sekund. Z tego też powodu większa ilość pracy do wykonania sprawia, że potrafimy swój "czas" efektywniej zagospodarować. Poza tym... "człowiek lubiący się kształcić (w domyśle realizować się) nigdy nie jest bezczynny!"

    OdpowiedzUsuń
  4. Często im więcej mam na głowie, tym więcej jestem w stanie zrobić, bo obcinam zbędne pochłaniacze czasu. Ale i tak notorycznie powtarzam, że nie mam czasu, gdyż często tak mocno coś mnie wciągnie, że potrafię zapomnieć o całym świecie, przez co potem brak mi czasu na inne sprawy.

    OdpowiedzUsuń