16 grudnia 2013

Nie wierzę w "autorytety"


Jakkolwiek to wszystko zabrzmi, muszę mocno zaznaczyć, że ten wpis jest bardzo emocjonalny.

Istnieje naprawdę ogromna liczba ludzi, którzy mnie inspirują, przy których czuję się malutka (w metaforycznym znaczeniu, bo wzrostem nie grzeszę). To geniusze w swoich dziedzinach, ludzie, do których podchodzę z ogromnym szacunkiem. 

...Ale nigdy nie zapominam chociaż częściowo się z nimi nie zgadzać. Nie dla zasady. Z prostej przyczyny: mam swój rozum i swoje doświadczenia, a te czasami mówią mi coś przynajmniej odrobinę innego.

Nie ufam bezgranicznie wiedzy naukowej. Są rzeczy, których nie kwestionuję, ale do wielu badań podchodzę z dystansem. Już wiele razy widziałam, jak różne "niekwestionowane prawdy" były obalane. Teorie najczęściej mają niewiele wspólnego z praktyką, ale paradoksalnie... bez siebie obie nie mają racji bytu. Teoria w pojedynkę to tylko sztuka dla sztuki, praktyka pozbawiona odrobiny teorii jest... wywarzaniem otwartych drzwi.

Jeszcze mniej ufam ludziom, którzy twierdzą, że mają większe prawo do racji tylko dlatego, że w jakiś sposób są wyżej ode mnie. Właściwie to jest mi ich szkoda, bo zapomnieli, że rozwój kończy się tam, gdzie nie ma miejsca na pokorę.

Od każdej napotkanej osoby mogę się czegoś nauczyć. Często jest to wiedza, jak czegoś nie robić, jak nie myśleć i kim nie być. I właśnie ta nauka jest dla mnie bezcenna.

Nie słucham zdania tych, którzy według mnie nie mają pojęcia o dziedzinie, w której mi doradzają. Uważnie obserwuję ludzi, którzy są ode mnie lepsi. Uwielbiam chłonąć tych, którzy imponują mi w tej lub innej dziedzinie. Wiem, że są ode mnie mądrzejsi i próbuję zapamiętać wszystko, co mówią (naprawdę - nawet po latach jestem w stanie ich cytować). Niektóre rzeczy rozumiem dopiero później, kilka z nich dopiero po jakimś czasie nabrało dla mnie sensu i to właśnie dzięki nim niektóre rzeczy poszły tak, jak tego chciałam. 

Ale nie boję się nie zgadzać. Wiele razy nie mam racji, ale co z tego? Nikt nie ma monopolu na prawdę. Człowiek jest tylko człowiekiem i popełnia błędy. A według mnie dwa największe z nich to z jednej strony ignorowanie własnego intelektu, a z drugiej całkowity brak pokory.

Dlatego właśnie nie wierzę w autorytety.

7 komentarzy :

  1. Największy szacunek budzą we mnie osoby, które widać, że mają ogromną wiedzę, dzielą się nią, ale nie wywyższają się, że jedynie oni są najlepsi w danej dziedzinie. Zawsze trudno jest zgadzać się z kimś w 100 % jeśli jest się osobą myślącą, byleby mieć sensowne argumenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie chodzi o to, żeby się zgadzać w 100% albo pojedynkować na argumenty, a o to, żeby zgadzać się lub nie po prostu świadomie. :)

      Z darzeniem szacunkiem mam podobnie. Nikt po prostu nie lubi, jak robi się z niego idiotę. ;-)

      Usuń
  2. Ja raczej nie mam autorytetów, a jeśli już, to tylko z rodziny czy najbliższego otoczenia, bo ich znam najlepiej... Uważam, że raczej nie powinniśmy za bardzo się opierać na autorytetach, bo na przykład ktoś, kto jest kreowany na kogoś wspaniałego, może być zupełnie inny w rzeczywistości, najczęściej nie znamy ludzi, których podziwiamy
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
  3. rzeczywiście emocjonalny ten wpis... ale przy tym bardzo ciekawy i prawdziwy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikt nie ma monopolu na wiedzę, każdy może się mylić, a my sami mamy prawo do własnej opinii (nawet, jeżeli jest bzdurna). Szanuję ludzi, którzy wiedzą więcej ode mnie. Uważam, że na to zasługują, o ile sami też zachowują pewną pokorę wobec świata. Dokładnie tak, jak napisałaś - rozwój kończy się tam, gdzie pokory zabraknie.
    Staram się zawsze wyrabiać sobie własne zdanie na jakiś temat, myśleć. Bezkrytyczne przyjmowanie cudzej opinii w większości przypadków nie kończy się dobrze, nawet jeżeli tę opinię wygłosił ktoś powszechnie poważany,
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt,
    Marionetka

    OdpowiedzUsuń
  5. W zasadzie to nie ma lepszych i gorszych, wszyscy się w jakiś sposób uzupełniamy ito jest fenomen wszechświata. To czego nie masz Ty mam ja i odwrotnie, szkoda tylko, że większość z nas o tym zapomniała i tak na własną rękę działamy zamiast lączyć siły. Wesołych Swiąt ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze powtarzam, że KOCHAM to, że ludzie się różnią. Że nie we wszystkim się ze sobą zgadzają. Dzięki temu świat jest piękny i różnoraki!
    Dziękuję, że mi o tym przypomniałaś - przyda się przy wigilijnym stole ów refleksja.

    Przy okazji powiem, że Cię nominowałam do małej zabawy: http://mamyalergie.blogspot.com/2013/12/the-versatile-blogger-award.html#more :)

    OdpowiedzUsuń