1 marca 2014

Share Week 2014 czyli wszechogarniam blogosferę

Share Week to świetna akcja i właśnie w tej oto chwili z przyjemnością do niej dołączę. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, o co chodzi, zapraszam do zapoznania się z zasadami we wpisie Andrzeja Tucholskiego, który wszystko rozkręcił.

O ile częste polecanie ciekawych miejsc w sieci na blogach w tradycyjnej formie wzbudza we mnie mieszane uczucia, o tyle ta koncepcja bardzo mi się podoba. Przede wszystkim dlatego, że ma miejsce dość rzadko, a jej wyniki są później podsumowywane. I - jak większość - dzięki niej właśnie znalazłam kolejne blogowe perełki do obserwowania.

Regularnie zaglądam na wiele blogów i dużo z nich bardzo lubię. Większości niestety nie komentuję - co nie powinno nikogo dziwić z uwagi na fakt, że od pół roku konsekwentnie piszę tylko o tym, że nie wyrabiam się z życiem. Po kilku bardzo długich i niesamowicie ciężkich godzinach przemyśleń, w tej edycji Share Week postanowiłam przedstawić Wam cztery b/vlogi, które wyjątkowo lubię.

Jedziemy.

StayFly


Tak jak dżiliard innych jego fanek przyznam, że po prostu bardzo lubię poczucie humoru autora. Ma dobre spostrzeżenia, a poza tym nawet o pierdołach pisze tak, że nie mogę się od tego oderwać. Do tego fajnie prowadzony fanpage, który wielokrotnie zrobił mi dzień. Być może powinnam takie szczegóły zachować dla siebie, jednak o tym, że treści ze StayFly na długo zostają w głowie, świadczy choćby to, co niedawno mi się przytrafiło. Kiedy ostatnim razem "musiałam" ściągnąć słuchawki w autobusie, zamiast w pełni skoncentrować się na chłopaku, który próbował do mnie zagadać, najpierw pomyślałam o… Janku i tym tekście. Ojeja.

The State of Celebration


Szeruję za to, że Ola - chociaż ostatnio jest trochę zajęta swoim życiem i rzadziej pisze - w bardzo smaczny sposób łączy swoje obserwacje z lekkimi tekstami np. z przepisami czy kosmetykami. Wszystko przeplata ładnymi, klimatycznymi zdjęciami, a ponieważ tak naprawdę dopiero wkracza w dorosłe życie, myślę, że jeszcze nie raz nas pozytywnie zaskoczy. Mocno trzymam za to kciuki.

Paweł Tkaczyk


Czyli jeden z tych potężnych blogów, o których nie wiadomo, czy w ogóle wypada wspominać. Ja jednak chcę to zrobić, bo branżowe blogi namiętnie czytam, a Paweł Tkaczyk - nie tylko jako autor - w ostatnich miesiącach jest dla mnie naprawdę wielką marketingową inspiracją. Z resztą w moim najbliższym otoczeniu jest jeszcze kilka osób, dla których też jest. I tu też dużą wartością dodaną jest jego świetne poczucie humoru.

Lisie Piekło


Z reguły jakoś ciężko ogląda mi się vlogi, więc Paulina Lis to jedyna vlogerka w moim zestawieniu. Dziewczyna już nie raz doprowadziła mnie do łez, a poza tym jest śliczna, więc oglądanie jej to sama przyjemność. Czasami jest tak absurdalna, że na nagraniach sama się z siebie śmieje, ale ja biorę to za duży plus.

A teraz… kolej na zrobienie Twojej listy!

2 komentarze :

  1. Dzięki za rekomendację :) Z tą „potężnością” bym nie przesadzał – każdy myśli, że wszyscy znają i… może się okazać, że nikt nie zagląda :) Ja dzięki Tobie odkryłem StayFly :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie wchodzę na bloga głównie przez linki z Twojego newslettera, żeby było widać, że jednak zagląda. ;-) Miło mi widzieć ten komentarz!

      Usuń