12 kwietnia 2014

Menedżery zadań - kiedy nie warto z nich korzystać?


Kiedy ostatnio wysmarowałam tekst o aplikacjach ułatwiających życie, a w nim wspomniałam o menedżerach zadań, okazało się, że nie wzięłam pod uwagę jednej ważnej rzeczy: nie wszyscy czytelnicy mojego bloga starają się robić tak dużo rzeczy jednocześnie jak ja. Zdaję sobie sprawę z tego, że na co dzień stawiam sobie całkiem wysokie wymagania i chociaż mnie to uszczęśliwia, nie wszyscy muszą podzielać takie podejście do życia. Dlatego ciekawym zadaniem okazała się próba ustalenia, kiedy nie warto korzystać z menedżerów zadań. Co wywnioskowałam?


Jeśli:
  • mimo pracy w marketingu/innej pracy wymagającej konkretnej wiedzy i umiejętności twórczego rozwiązywania problemów/prowadzenia własnej firmy, a jednocześnie prób skończenia studiów i działalności w trzech innych organizacjach, bez problemu znajdujesz czas na swoje pasje
  • i dodatkowo jesteś w stanie przeczytać przynajmniej kilka książek miesięcznie
  • oraz przejrzeć czasopisma
  • a także być na bieżąco z nowościami kinowymi
  • masz do ogarnięcia mniej niż 30 zadań dziennie
  • lub jesteś w stanie zapisać to wszystko w kalendarzu w formacie A6
  • lubisz wieczne przepisywanie zadań z kartki na kartkę
  • żadne z tych zadań nie rośnie do rozmiarów projektów, które ciągną się całymi tygodniami
  • zawsze masz czas dla rodziny i ważnych dla Ciebie ludzi
  • i na spontaniczne wyjścia
  • jesteś na bieżąco z tym, co dzieje się w branży
  • oraz z wpisami na ulubionych blogach
  • a także z tym, co dzieje się w pracy, na uczelni i innych miejscach
  • nie koordynujesz żadnych projektów
  • nie podejmujesz żadnych wyzwań i nie robisz nowych rzeczy
  • nie gubisz swoich genialnych pomysłów
  • na co dzień wcale nie dostajesz mnóstwa e-maili
  • nie musisz kontaktować się z innymi ludźmi
  • zawsze pamiętasz o tym, żeby podlać bazylię
  • i rzeżuchę :)
  • i wynieść śmieci (wiocha, ale ja zapominam!)
  • świetnie planujesz sobie wpisy na blogu
  • masz czas odpowiedzieć na wszystkie wymagające tego komentarze i wiadomości
  • jesteś w stanie ogarnąć, kto pożyczył Ci każdą z 67890987654567890098765 książek (zainteresowani: żeby nie było, kocham Was za to!:)
  • i jeszcze je przeczytać
  • a dodatkowo pamiętasz o innych 987654345678987654345678 książkach, których co prawda nikt Ci nie pożyczył, ale chcesz mieć je na oku
  • i o tych, które sam pożyczyłeś innym
  • nie "piszesz" właśnie pracy magisterskiej :)
  • nie masz problemu z regularną nauką języków obcych, obsługi Photoshopa i innych rzeczy, których chciałbyś/musisz się nauczyć
  • mieszkanie ogarniasz tak dobrze, jak Niebałaganka
  • masz świetnie zaplanowany jadłospis
  • nie musisz planować odpoczynku albo treningów
  • bez problemu udaje Ci się wprowadzać w życie rzeczy, które posiadają tę brzydką etykietkę "kiedyś"
  • nie zapominasz o urodzinach wszystkich ludzi, o których czujesz, że powinieneś pamiętać
  • na co dzień pamiętasz o swoich największych marzeniach i regularnie robisz coś, co Cię do nich przybliża
  • masz poczucie, że na co dzień wcale nie rozbijasz się o pierdoły, chociaż mnóstwo rzeczy walczy o Twoją uwagę
  • zawsze poświęcasz czas temu, co dla Ciebie ważne
  • wyzbyłeś się wszelkich pragnień i po prostu jesteś szczęśliwy ze względu na sam fakt, że żyjesz
...wtedy rzeczywiście menedżery zadań w ogóle Ci się nie przydadzą i czytanie moich wpisów o interesujących aplikacjach będzie dla Ciebie tylko stratą czasu. 

Jeśli jednak nie wszystko w Twoim życiu wygląda tak, jak to opisałam, a w dodatku uważasz, że warto popracować nad wybranymi punktami z tej listy (bo jeśli nie warto, to patrz akapit wyżej), to nadal uważam, że dobry menedżer zadań bardzo Ci to ułatwi i warto się do niego przekonać. Wiadomo, to nie jest jedyna słuszna droga i jedyne skuteczne rozwiązanie. Ale to wyjątkowo kompleksowe, a jednocześnie bardzo "kompaktowe" narzędzie.

Zajmowanie się wszystkimi wymienionymi rzeczami jest prawdopodobnie niemożliwe i nikogo nie namawiam, żeby tego wszystkiego chciał. Nie myślcie też, że sama do tego wszystkiego równam, chociaż wiele punktów się zgadza. ;) Ta lista daje tylko pogląd na to, do czego można wykorzystać takie aplikacje. Zapewniam, że ciekawych zastosowań menedżerów zadań jest jeszcze więcej. I najlepsze jest to, że wszystkimi tymi zadaniami można zarządzać z jednego centrum dowodzenia - Twojego telefonu lub komputera.

Już nie raz wspominałam, że w moim przypadku godzenie ze sobą pracy, studiów i organizowania różnych wydarzeń (w ramach działalności w organizacjach, z którymi jestem związana) jest dość trudne. Ale nie dlatego, że pochłania mi to całe dnie - chociaż rzeczywiście jest bardzo wymagające pod względem czasowym. Wiele rzeczy, którym codziennie poświęcam swój czas, wcale nie wynika z moich obowiązków i tego, że ktoś ustala za mnie priorytety. To moje własne marzenia, zamienione w konkretne i mierzalne cele, nad którymi jestem w stanie pracować właśnie dzięki temu, że korzystam z dobrego menedżera zadań. Dzięki niemu naprawdę trzymam rękę na pulsie, a nie udało mi się to z żadnym drukowanym kalendarzem.

Dzięki temu nie tylko udaje mi się prawie ze wszystkim zdążyć (i jeszcze robić to całkiem przyzwoicie), ale stałam się też dużo bardziej asertywna i świadoma tego, że nie tylko jestem wiecznie "zajęta" (to naprawdę nic trudnego), ale że mimo wszystko przekłada się to na konkretne wyniki.

Jeśli w jakiś sposób przekonałam Was do menedżerów zadań albo już wcześniej szukaliście dobrego narzędzia wspierającego organizację - na blogu już niedługo pojawi się obiecany tekst o menedżerze, z którego aktualnie korzystam.

PS: Chyba nie muszę dodatkowo podkreślać, że nasze działanie jest tu kluczowe i bez niego korzystanie z menedżera zadań do niczego nas nie doprowadzi?

4 komentarze :

  1. Ja mam ustawionych milion przypomnień w komórce, korzystam z organizera i dalej zapominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż jesteśmy tylko ludźmi :D

      Usuń
  2. Fantastycznie czytało się te wszystkie "wykropkowane" pomysły zajęć... Nie wiem, czy jest ktoś kto to wszystko ot tak ogarnia i nie potrzebuje dodatkowej pomocy w ułożeniu sobie planu - albo inaczej jeżeli takie osoby są to im chyba nie zależy, bo jak piszesz i tak są "wiecznie zajęci" z tym, że nie mają rezultatów.
    Ja od zeszłego tygodnia zaczęłam działać na pełnych obrotach i czuje, że żyję ,więc doskonale Cię rozumiem. Poza tym świadomie dobrałam sobie ostatnio nowe obowiążki, aby mnie dodatkowo motywowały do efektywnego wykorzystania czasu. Poza tym działam w myśl zasady, że im więcej jest do zrobienia, tym więcej jest czasu ;-) I to naprawdę działa!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już staję na głowie, żeby wytrzymać w takim tempie jeszcze tych kilka tygodni. Marzę o przerwie, ale pomaga mi świadomość, że jeszcze dwa miesiące i będzie po krzyku, bo odpadną mi kolejne obowiązki. Jakby nie patrzeć, to nie w narzędziach do organizacji czasu, a w umiejętności kierowania swoimi emocjami tkwi sekret. ;)

      Gratuluję odważnych decyzji! :)

      Usuń