13 maja 2014

W maju tęsknię za...



To całe obniżanie wymagań wobec siebie na razie idzie mi świetnie. Jest tak dobrze, że zaczynam obawiać się, że za chwilę stanę się jedną z tych, którzy wyjątkowo emocjonalnie podchodzą do terminu slow life.

Tak, to będzie jeden z tych lekkich, zupełnie niezobowiązujących tekstów.


Tak naprawdę wokół wcale nie jest jakoś specjalnie spokojnie, ale przecież nie o to chodziło. Już w czwartek obstawiamy konferencję (na którą czekaliśmy cały rok), zaczyna się też moja ostatnia studencka Kortowiada. Z każdym dniem coraz bliżej końca studiów (żołądek coraz bardziej ściśnięty), a gdzieś między tym wszystkim mam twardy, marketingowy orzech do zgryzienia. Cały czas się uczę i szybko nie przestanę.

Poza tym jak dziecko cieszę się każdym dniem. Także tymi deszczowymi. Właściwie to tymi deszczowymi nawet bardziej, bo wtedy zapach powietrza jest jakiś bardziej intensywny. Ani na chwilę nie zapominam, jak bardzo czekałam na tę wiosnę.

W maju jakoś lekko snuje mi się drobne marzenia. Marzenia o...


o kilku dniach bez zegarka


Które najchętniej spędziłabym w Warszawie. Paradoksalnie to właśnie w stolicy wyjątkowo skutecznie ładuję swoje "baterie". Nic dziwnego, bo tam wciąż jest tyle ciekawych miejsc do odwiedzenia, a dodatkowo to przecież w Olsztynie, a nie tam, gonią mnie wszelkie terminy. Chętnie znowu przepadłabym w ten cały obcy zgiełk, który zupełnie mnie nie dotyczy.

Mogłabym też w końcu zebrać się do Trójmiasta i do Bydgoszczy. Te dwa wyjazdy dla odmiany cierpliwie czekają sobie na jakiś ładny weekend.


o spokojnym popołudniu z aparatem w ręku


W końcu uwieczniam chwile na zdjęciach. Mój smartfon jest tu nieoceniony, ale przecież to przez obiektyw "widzi" się najlepiej. Fotograf ze mnie żaden, ale aparat wciąż nieśmiało patrzy na mnie z półki. Metaforycznie rzecz jasna.


o generalnych porządkach


Które ze względu na mnóstwo innych priorytetów na razie wciąż mnie przerastają. Zamykając pewien ważny etap (studia), chcę też odświeżyć przestrzeń wokół. Muszę mieć przecież miejsce na... nowe książki. :)


o DIY


Trochę się z tego podśmiewam, ale tak naprawdę okropnie zazdroszczę dziewczynom, które mają na to czas. Całe wieki nie robiłam nic twórczego, co wymagałoby spokoju, czasu i cierpliwości (rozwiązywanie problemów się nie liczy!). A kiedyś sprawiało mi to ogromną przyjemność. Wiem, teraz są ważniejsze sprawy. Mimo wszystko mam nadzieję, że za kilka tygodni znajdę na to chociaż chwilkę.


A za czym Wy tęsknicie w maju?

11 komentarzy :

  1. Za wolnym czasem i lepszą wypłatą. Moje marzenia w maju są przyziemne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyziemne, nie przyziemne - są momenty, kiedy rzeczywiście wyjątkowo o nie trudno. Oby te dwa szybko się spełniły! :)

      Usuń
  2. Odnośnie generalnych porządków - moja propozycja jest nadal aktualna! :) A moje marzenie na maj - złapać chociaż na chwilę jakąś spokojną myśl, bo ostatnio moja głowa (a razem z nią żołądek i inne wnętrzności) pełna jest niepokoju o WSZYSTKO.
    Pozdrawiam, ta z którą trzeba się umawiać na kilka tygodni wstecz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tylu zmianach wcale mnie ten niepokój nie dziwi. Dzielna jesteś, przetrzymasz. :) PS: Nie wiesz, na co się piszesz! :D Ja muszę po swojemu do tego porządkowania podejść. Z odpowiednią...yyy... czcią. ;)

      Usuń
  3. Doskonale Cię rozumiem! Ja już powoli w głowie układam nieśmiałe plany, które chcę zrealizować zaraz po zaliczeniu ostatniego egzaminu. Też nie marzę o niczym wielkim. Zależy mi na chwili spokoju, na dniu bez myśli typu: co muszę jeszcze zrobić, żeby się wyrobić?, o wycieczce rowerowej i jakimś dalekim spacerze - może nawet z aparatem. Również o tym, aby na spokojnie móc się spotkać z przyjaciółką, bo narazie umawiamy się od dwóch miesięcy i cały czas któraś przesuwa termin...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dni bez zegarka - tak niewiele, a każdy ich potrzebuje ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy czas jest inny, trzeba się zorganizować. Bardzo fajnie piszesz, tak lekko. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ehhh... Stwierdzam po przeczytaniu, że też by mi się przydała terapia 'slow life'. Nie pamiętam kiedy odpoczywałam! :( Ale życie jest takie ciekawe, że czasem szkoda mi na to czasu!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ciekawość to taki... nieokiełznany "żywioł". ;)

      Usuń