6 sierpnia 2014

Dziękuję, postoję


Świat wokół zasuwa niczym Koń Rafał - jak dziki. Nie bez powodu z resztą trend slow life ma coraz więcej zwolenników. Chociaż nie chciałabym, żeby moje życie było w pełni slow (bo już taki ze mnie typ, co to zawsze ma coś do zrobienia), to jednak ostatnie, szalone miesiące nauczyły mnie doceniać proste chwile i - trochę wbrew otoczeniu - wymagać od siebie odrobinę mniej.


By the way, z tego samego powodu rozumiem też już fenomen Instagrama. :) Tzn. to, że częściowo wynika on z inspiracji do łapania chwil.

Ale do czego dziś zmierzam? Czas najwyższy przyznać się przed Wami (i pewnie przed samą sobą), że raczej nigdy nie będzie to blog podobny do tych, które się podziwia i poleca. Brak tu zdjęć (nad tym pracuję), brak regularnych publikacji, brak promocji poza blogiem, być może też brak innych istotnych rzeczy. Im dłużej "siedzę" w branży, tym bardziej świadoma jestem ogromu pracy, jaką wkłada się w najlepsze strony. Raczej nigdy nie będę w stanie chociaż odrobinę im dorównać, nie tylko ze względu na brak umiejętności (to akurat jest do zmiany), ale i czasu, który chcę na to poświęcać. I naprawdę nie widzę w tym nic złego.

Zaskakująco często w blogosferze dostrzegam jakieś niepotrzebne spięcie, stres i próby równania do najlepszych. I o ile to ostatnie zazwyczaj postrzegam pozytywnie, o tyle w tych dwóch pierwszych zjawiskach nie chcę uczestniczyć. Nie mam w planach utrzymywania się z tego miejsca, w związku z czym w moim przypadku z podobnego podejścia nie wyszłoby nic konstruktywnego. Obecnie potencjał marketingowy u mnie żaden, pewnie długo jeszcze nie trafią mi się żadne współprace ani #darylosu. Ale to też jest w porządku.

Z resztą bloguję sobie z trochę innych powodów. Mam też nadzieję - być może ku zmartwieniu innych:) - że dzięki takiemu podejściu szybko z tego nie zrezygnuję.

Z powyższych powodów nie uważam, że cokolwiek mi się w związku z blogowaniem należy. Zasięg, ruch, uwaga i tym podobne. Ja sobie piszę, ktoś to czyta (albo i nie), czasami ma czas skomentować (albo i nie) - taki układ mi jak najbardziej odpowiada. 

Nie wiem, w którą stronę to z czasem ewoluuje. Ale jednego jestem pewna. 
Obecnie wszystko jest na swoim miejscu.

* Wiem, że słowo "odpowiedni" można rozumieć bardzo różnie. Użyłam go celowo. :)

2 komentarze :

  1. "Ale jednego jestem pewna.
    Obecnie wszystko jest na swoim miejscu."
    Nawet nie masz pojęcia jak Ci tego przekonania zazdroszczę...
    Co do reklamy bloga i parcia na sukces, to obawiam się, że czasem można przekombinować i w efekcie blog zyskuje na śmieszności niż na popularności (tej dobrej)...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem można przekombinować, czasem można też w ten sposób wykonać kawał dobrej roboty. Jak wiele innych rzeczy w mediach i marketingu, to też jest trochę sztuka.
      Co do przekonania, pomogła odpowiedź na proste pytanie: dlaczego to robię.

      Miło Cię znowu widzieć. :)

      Usuń